Gdy coś się kończy, coś nowego się zaczyna ( II )

Gdy coś się kończy, coś nowego się zaczyna. (II)

Po zakończonej wystawie Rem Verba Sequentur Galeria El zaproponowała nam coś zgoła innego. 06.04.2017 r o godzinie 18:00 Odbył się wernisaż prac Pana Ryszarda Ługowskiego pt. „Na krawędzi chaosu.” Wystawa ta należy do tych poważnych i bolesnych, ukazuje okrucieństwo tego świata.  Za pomocą kilku instalacji Pan Ryszard przypomina nam najbardziej irracjonalne działania ludzi, bezsens przemocy. Zadaje mnóstwo pytań.

Widzimy też światełko w tunelu, jest nim rzucająca się w oczy ogromna instalacja, która mogła powstać tylko w tak przepięknym miejscu jak galeria El. Zawieszona na grubych linach złota okrągła tarcza przypominająca słońce odbija światło. Umieszczona jest ona nad taflami luster, które oprócz światła słonecznego odbija też przestrzeń znajdującą się w galerii El. Stając na krawędzi luster mamy wrażenie, ze grunt usuwa nam się spod stóp. Osobiście traciłam równowagę, ciekawe doświadczenie (możliwe też ze mam cos z błędnikiem?). Pierwsze skojarzenia miałam z Wielkim Kanionem, trochę ta myśl nie pasowała mi do wystawy, ale odwróciła na chwilę uwagę od wszechogarniającego cierpienia. Czy autor to miał na myśli?

Kuratorem wystawy jest Pan Stefan Szydłowski, który pisze o niej w ten sposób: „[…]Na krawędzi chaosu to tytuł-diagnoza stanu kultury współczesnej. Istnieje modna teoria zarządzania chaosem, wydaje się, że korzystając z mądrości Starożytnych dziel i rządź, należy rozwalić, co się da, by później móc zarządzać. Ługowski przywołuje kilka sytuacji globalnych i kilka osobistych, które sytuują się na krawędzi chaosu przy okazji generując współczesne mity. Zabójstwo prezydenta J. F. Kennedy’ego, zamach z 11 września 2001 roku, islamski terroryzm, katastrofa smoleńska z 10 kwietnia 2010 r. są przypomniane przez Ługowskiego osobnymi instalacjami, które we wnętrzach Galerii EL tworzą rodzaj łańcucha zdarzeń”. (http://www.galeria-el.pl/news/na-krawedzi-chaosu-ryszard-lugowski.html)

Kluczowym momentem wernisażu była improwizacja dźwiękowa. Pan Ryszard wydobywał dźwięki i wibracje z przepięknych ogromnych gongów, mis himalajskich i mis kryształowych oraz przecudnych małych dzwoneczków. W improwizacji towarzyszyła mu doktorantka Paulina, która do przejmujących dźwięków gongów, dodawała miękkości, nasilała i łagodziła dźwięki i wybijała melodyjne fragmenty na klawiszach. Jej praca przy dźwiękach porządkowała chaos, dodawała lekkości jak słoneczna tarcza pośrodku Galerii El dodawała światła wystawie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *